Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Kontrakt

No i strona już działa. Niestety początek roku nie sprzyja pracy. Człowiek się rozleniwia. Najpierw święta, potem Sylwester, a wreszcie, jak już pójdzie się do pracy jest święto Trzech Króli i ciężko jest się skoncentrować. Za dużo wolnego rozbestwia. Jedyną rzeczą jaką byłem w stanie zrobić to stworzenie tej strony. Żadna to rewelacja, ale i tak jestem z niej dumny, bo to właśnie ona zmotywowała mnie do pracy. Skoro jest stronka, to warto byłoby na niej coś od czasu do czasu zamieścić. No i zabrałem się do pisania.

Postanowiłem napisać pierwsze od ponad 5 lat opowiadanie. Prawda, że to trochę odważne? Siadam do kompa i mówię sobie, że teraz piszę tekst. No i jak Kasia Nosowska czekałem na wenę, jakiś choćby pomysł, który poprosi mnie o przelanie na papier/ekran. Tak to zwykle działało. Zazwyczaj teksty cisnęły mi się na… palce, by stukały ich treść na klawiaturze. Czasem jest to nieco męczące. Tak jak to było w przypadku opowiadania “Łaska bogów”, kiedy to pomysł obudził mnie około godziny 11:00 w niedzielę, po nieźle zakrapianym weselu, które filmowałem. A jak się pracuje, to pić można dopiero nad ranem po torcie, bo inaczej obraz się chwieje. Pisałem, ale nie do końca wiedziałem co powstaje, nie byłem na tyle świadomy… “Łaskę” stworzyłem więc będąc jeszcze pijanym. I tak jak wspomniałem w przedmowie do opowiadania w zbiorze “Homo habilis”, dopiero jak już wydobrzałem przeczytałem tekst. Ku mojemu zaskoczeniu wyszedł naprawdę nieźle. Tyle, że musiałem poprawić kilkadziesiąt ciężkich błędów stylistycznych i ortograficznych. A tych ostatnich raczej nie popełniam. Po trzeźwemu przynajmniej…

Inne teksty siedzą w głowie i pracują. Nie śpieszą się z wyjściem, żądają ode mnie by to co znajdzie się w pliku tekstowym było jak najdoskonalej dopracowane merytorycznie. Tak powstała druga część “Artefaktu”, która otwierała jeden z numerów miesięcznika “Science Fiction”. Pomysł na sequel zrodził się zaraz po entuzjastycznym przyjęciu tekstu przez czytelników. Ale budował się przez rok. I rzeczywiście, pisanie tekstu było dziwnie przyjemne, bo nie był dla mnie żadną niespodzianką. Miałem przecież już w głowie każdy element.

Inne teksty czekają za bardzo się nie wychylając. Od czasu do czasu pojawiając się w głowie jako pomysł do rozważenia, a potem ukrywają się jakby nie chcąc być odnalezionym. I tak jak dziś podjąłem decyzję o napisaniu tekstu usiadłem i zacząłem szukać pomysłu. Myślałem, że ruszę wreszcie “Pokój na poddaszu”, ale pomysł zdecydowanie nie chciał wyjść dziś na światło dzienne. Szukałem więc dalej. Przez moment liczyłem, że może napiszę o mężczyźnie w domu wariatów, któremu wydawało się, że koresponduje z kosmitą. Nie ma jeszcze tytułu… Tytułu nie ma też tekst (chyba dłuższy, może powieść) o pewnej nocy na obozie młodzieżowym, na którym widziałem rzeczy, w które do dziś ciężko mi uwierzyć. No właśnie, ale to miał być dłuższy kawałek, a ja chciałem opowiadanie… Z tego samego powodu na razie nie zaczynam “Listopadowego deszczu”. To powieść, która mi się przyśniła. Kiedyś opowiem o moich snach trochę więcej. Otarłem się jeszcze o kilka rzeczy, które dopiero dojrzewają, aż wreszcie trafiłem na pomysł o pewnym zdesperowanym człowieku, któremu wali się absolutnie wszystko. Spróbowałem wyciągnąć tekst z zakamarków umysłu. O dziwo wyszedł bez większych oporów. Położyłem ręce na klawiaturze i w 40 minut powstało 4 i pół tysiąca znaków. Niestety dziś nie skończę, choć taką miałem nadzieję. Pomysł zaczął żyć i rozrastać się. Może nie do gigantycznych rozmiarów, ale będzie dłuższy od tego, co mu zaplanowałem na początku.

Wspaniale jest znów czuć jak powstaje nowa opowieść. Może nie specjalnie ambitna, raczej z gatunku lżejszych, ale to nie ma znaczenia. Tekst żyje i chce być napisany. Zdecydowałem też, że w całości trafi tylko na moją własną stronę. To jednak nie wcześniej niż około 22 stycznia. Zanim “Kontrakt” pokażę komukolwiek musi tydzień odleżeć. A dlaczego opowiem innym razem.

Pozdrawiam, Dariusz S. Jasiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>